ROZDZIAŁ 4
Dochodziła pora obiadowa, więc wszystkie postanowiłyśmy już iść do domów. Pożegnałam się z dziewczynami całując każdą w poliko i mocno się do Nich tuląc.
-do jutra kochane- powiedziaamł, machajac
-do jutra- odrzekły
Idąc na przystanek dalej rozmyślałam czy pójśc na to spotkanie, wahałam się, bo nie wiedziałm co może mnie spotkać, moje myśli biły się ze sobą czułam, że głowa mi zaraz eksploduje. Dotarłam na przystanek, oparłam się o metalową rurkę i czekałam na busa, włożyłam słuchawki do uczy i nadzwyczajnie zatopiłam się w swoim świecie. Usiadłam wygodnie na fotelu, opierając głowe o szybkę i obserwowałam co dzieje się za szybą. Dotarałam do mojego bloku, wchdząc po schodach na 2 piętro odczuwałam zmęczenie.
-Dzień dobry- triumfalnie przywitałam się w wszystkim
- Cześć Zoe- odrzekła mama idąca w kierunku kuchni by odgrzać mi obiad.- jak pierwszy dzień w szkole ?
- nic ciekawego same nudy .. dziewczyny nic się nie pozmieniały, nie które tylko się przefarbowały czy coś w tym rodzaju.
- pamiętaj, że o 18 idziemy na urodziny, mam nadzieję, że z nikim się nie umówiłas?-dodała
- teoretycznie nie, praktycznie tak, tzn poznałam takiego chłopaka na domówce wczoraj u Rayana i dziś tak jakby spotkaliśmy się w pubie, podrzucił mi liścik na którym pisało,żeby przyszła pod fontannę i takie tam, więc?
- o nic więcej nie pytam, bo wiem, że i tak mi nic nie powiesz, jak chcesz możesz iść masz moje pozwolenie- powiedziała z lekkim wachaniem. Dobrze, że o nic nie pytam, bo co miała bym jej powiedzieć, poznałam kolege wiem tylko jak ma na imię, ośmieszyłamby się sama..
- dziękuję- wykrzyczałam i mocną ją przytuliłam,
Dokańczałam obiad, był przepyszne, z chęcią zjadłabym więcej, ale czułam jak mój brzuch odmawia, z trudem się podniosłam, odniosłam talerz do kuchni i ruszałam w kierunku mojego pokoju, rzuciłam się na moje łóżko z myslą chwilowego odpoczywnku,ale zadzwoniła Leo, kilka sekujd się zastanawiałam czy odebrać, bo wiedziałam w jakim celu dzwoni, po chwili namysłu wcisnełam zieloną słuchawkę.
- i jak idziesz się z nim spotkać?-
- tak pójdę, bo w sumie ciekawość mnie zrzera- odrzekłam z lekkim uśmiechem na twarzy
- jest 14:00 za 5 min jestem u Ciebie i pomogę Ci się ogarnąć, więc do zobaczenia- wręcz krzyknęła mi do słuchawki,mało co nie ogłuchła, ale fajnie, że Leo przyjdzie doda mi otuchy no i pomoże mi się w coś ubrać.
-okey.
Podeszłam do komody wyciągnęłam z niej czystą bieliznę i pokierowałam się w stronę łazienki, zrzuciłam z siebie ubrania i automatycznie wrzuciłam je do kosza na pranie, włosy związałam w niechlujny kok, odkręciłam kurek nalałam sobie mydła kakaowego i weszłam do wanny. Usadowiłam się wygodnie w ciepłej wannie, lecz kąpiel nie trwała długo, bo usłyszałam dzwonek do drzwi czyli Leo już jest, ma nie złe ruch- pomyślałam, otarłam mokre ciało suchym ręcznikiem, ubrałam bieliznę, nałożyłam jeszcze na siebie warstwę balsamu, nie lubię gdy moja skóra jest sucha wręcz nienawidzę, okryłam się ręcznikiem i wyszłam z łazienki. Zauważyłam, że Leo już siedzi w moim pokoju i przebiera w moich ciucha, rozmawiała sama ze sobą myśląc w co mnie ubierze, oczywiście ja nie miałam nic do gadania.. ale podobała mi się Jej koncepcja
ten strój idealnie pasował do mnie jak i do pogody, która dzisiaj nie umiała się zdecydować, bo raz zachmurzona, z po jakimś czasie słoneczko świeci grr. Leo cykała coś tam na komputerze, a ja ubierając się myślałam jak to spotkanie będzie wyglądać, czy od razu załapiemy jakiś kontakt, czy ja bądź On będziemy się stresować,nie miałam bladego pojęcia, zegar tykał, a ja dalej rozmyślałam czy to na pewno dobry pomysł.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz