czwartek, 14 listopada 2013

-14-

ROZDZIAŁ 14



Na dworze było już ciemno, księżyc świecił swoim białym światłem, wiatr kołysał drzewa na boki tak jakby chciał położyć je już do spania.  Szłam już na boso, buty trzymałam w lewej ręce, Justin szedł tuż obok mnie, wiedziałam, że przy Nim czuję się bezpiecznie. Było już grubo po północy, więc i zimniej się robiło, ja biedna na boso, lepsze to niż iść marnie na obcasach, wargi lekko nabierały kolor śliwki, a na skórze ujawniła się gęsia skórka. Chciałam jak najszybciej znaleźć się w domu i w moim łóżku. Nie odzywaliśmy się do siebie słowem, byliśmy już w połowie drogi. Wyprzedziłam lekko Biebsa, ale nie bałam się , bo wiedziałam, że idzie za mną, że  spuści swojego wzroku ze mnie nawet na ułamek sekundy. Nagle na swoich barkach poczułam, coś ciepłego i poczułam dreszcze jak zaczął mi szeptać do ucha. Justin nałożył na mnie swoją czarną skórzaną kurtkę, przybliżył się i wyszeptał "wiem, że Ci zimno, ubieraj" wtedy mocno się do Niego przytuliłam, czułam Jego ciepło, Jego zapach, Jego serce jak bije spokojnie, czułam, że jestem w Jego ramionach bezpieczna. Chwyciłam Jego ciepłą dłoń i ruszyliśmy dalej. Odprowadził mnie pod same drzwi klatki, chciałam się już z Nim pożegnać, ale jednocześnie tego nie chciałam.
-zostaniesz u mnie na noc?-zapytałam wpisując pin do klatki- wiesz boje się tego ćpuna, może mnie znaleźć czy coś takiego mógł nas teraz śledzić.
-a rodzice? -zapytał z lekkim szokiem
-co jakiś weekend wyjeżdżają gdzieś, wiesz ja już nie bawię się w tą idealną rodzinę co spędza ze sobą dużo czasu, siostra jest gdzieś na urodzinach tam też nocuje, a brat pojechał z rodzicami, sama jest w mieszkaniu no i się boje-mówiłam z przerażeniem, że ten ćpun może mnie faktycznie znaleźć
-no dobrze, dla Ciebie wszystko- Justin chwycił za klamkę od drzwi wejściowych lekko je szarpnął i weszliśmy do środka. Po schodach wchodziliśmy cicho, bo mam szpiegujące sąsiadki, nie chciałam ich budzić, bo wtedy zobaczyłby, że do domu wracam z jakimś kolesiem, od razu powiedziałby to moim rodzicom, a nie chciałam mieć przechlapane. Z torebki szybko wyciągnęłam klucze i weszliśmy do środka, buty rzuciłam gdzieś w kąt. Odwiesiłam kurtkę Jusa na wieszak i pokierowaliśmy się do kuchni. Zaparzyłam ciepłej herbaty, zrobiłam jakąś szybką kolacje dla nas, zawsze tak mam, że muszę po imprezie coś zjeść, nie ważne o której wracam. Justin usiadła przy stole i bacznie mi się przyglądał, widział każdy mój ruch. Pod Jego nos położyłam ciepłą herbatę i kanapki.
-smacznego- rzuciłam w Jego stronę
-ale ja nie jest głodny.- wymamrotal, drapiąc się po szyji.
-nie masz nic do gadania, otruć Cię nie otruję, bo nie mam powodu do tego- uśmiechnęłam się w Jego stronę. Justin zabrał się za jedzenie, brudne naczynia włożyłam do zmywarki i udaliśmy się do mojego pokoju.(wygląda tak)

Podeszłam do szuflady, wyciągnęłam z niej piżamę, udałam się do łazienki, szybko zmyłam makijaż, ubrałam się w czystą piżamę, spiłam włosy w jakiś niechlujny kok. Wchodząc do pokoju myślałam czy dobrze zrobiłam z tym, że Jus u mnie śpi, ale bałam się. Biebs leżał już w łóżku, patrzył na mnie z takim pożądaniem.
-do niczego nie dojdzie, pamiętaj - śmiejąc się wymachiwałam palcem 
-spokojnie, ja nie jest taki, że co wieczór mam inną, a co gorsza, że laski mam tylko do jednego

-to co idziemy spać, padam na twarz.
-tak, bardzo pragnę snu- odpowiedział, przecierając oczy.
Podeszłam do łóżka i szybko wślizgnęłam się pod ciepła kołdrę, Justin fajnie zagrzał, od Niego biło takie ciepło, zauważyłam, że chłopak ma na sobie tylko bokserki, ale mi to jakoś nie przeszkadzało. Obróciłam się w Jego kierunku, Jego oczy były już zamknięte, a klatka piersiowa unosiła i opadała tak spokojnie. Wpatrywałam się jeszcze w Niego tak przez chwile po czym zasnęłam.

3 komentarze:

  1. bardzo ciekawe i fajne opowiadanie, zapraszam też do mnie http://dark-brooklyn.blogspot.com/ zaczynam dopiero więc zależy mi na opini, ps mogłabyś mnie informować o nowych rozadziałach? <3

    OdpowiedzUsuń