niedziela, 17 listopada 2013

-17-


ROZDZIAŁ 17



W sumie to nawet nie wiem dlaczego byłam zaskoczona jak powiedział, że  przyjedzie po mnie, bo przejcież już raz mnie odwoził do domu. Szybko zamknęłam drzwi na klucz i zeszliśmy na dół do samochodu. Moim oczom ukazała się nie niebieski bentley, ale czarne ferrari matowe, było piekne, czyste. Justin otworzył drzwi od strony pasażera i szybkim ruchem ręki wskazał na to bym usiadła na fotelu, szybko obiegł maske samochodu i usiadła na miejscu kierowcy. Silnik warknęły tak aż się przestraszyłam. 

- ładnie wyglądasz- powiedział patrząc na mnie i swoimi czekoladowymi oczami z góry na dół.
- dziękuję- oczywiście na moich policzkach pojawiły sie czerwone rumieńce.
- na co idziemy do kina ?
- niespodzianka- powiedział uśmiechając się. 

Jechaliśmy jeszcze przez chwile, Bieber znalazł wolne miejsce na parkingu, ponownie otworzył mi drzwi i podał rękę by pomóc mi wyjść. Na dworze było już ciemno, ale ciepło. Weszliśmy do kina, chłopak poleciał do kasy kupił dwa bilety, poprosiłam Go byśmy kupili popcorn, bo co to za oglądanie filmu w kinie bez tego przysmaku. 
-Dwie duże cole i popcorn duży, poproszę. - złożyłam zamówienie pani która stała za kasą, kobieta od razu zaczęła wszystko szykować.
-20 zł poproszę - powiedziała kobieta, chciałam zaprosić, ale Justin mnie w tym wyprzedził.
-Ty płaciłeś bilety to ja chce zapłacić to- odrzekła zbulwersowana w Jego strone, Bieber tylko przewrócił oczami na znak by skończyła tak gadać. Zabraliśmy to co zamówiliśmy i skierowaliśmy się w kierunku sali kinowej. 

Film był udany takie jak lubię czyli zabawne przy, których można się pośmiać, Justin wiedział co dobre, na seansie prawie  co się nie popłakałam ze śmiechu, komedia to co lubię, a ta komedia była naprawdę dobra "21 Jump Street". Zerknęłam na telefon i zobaczyłam 20 nie odebranych połaczeń od mamy i 5 sms'ów. Super pomyślałam, miałam Jej napisać, że ide do kina i, że nie dam rady odebrać telefonu, prędko wykręciła numer do mamy, długo nie musiałam czekać,aż odbierze słuchawke.
-dziecko czemu nie odbierasz telefonu- usłyszałam zgniewany głos mamy w słuchawce.Wiedziałam, że mogę mieć przechlapane, ale zbytnio się nie przejmowałam.
-jestem w kinie i zapomniałam Ci napisać, że nie będę odbierać- wyjaśniłam mamie, przyjęła to spokojnie, byłam w szoku, ale Ona taka jest jak powiem gdzie i z kim idę to nie mam przechlapane. 
-o której będzie?
-tak do godziny- odparłam patrząc na Justina, ale ten kiwał głową, że nie będę do godziny. - nie wiem o której będę, ale spokojnie jestem bezpieczna, kolega odwiezie mnie do domu.
-no dobrze.

Zastanawiałam się co Justin miał na myśli to, że nie będę do godziny, w sumie po Jego minie można było się spodziewać wszystkiego.

*OCZAMI JUSTINA*

Tak szybko to Ona się mnie nie pozbędzie. Zaplanowałem jeszcze jedną nie spodziankę na dziś. 
-głodna?- rzucił w moją stronę.
-no w sumie troche to tak.
-to chodź- wsiedliśmy do samochodu i z piskiem opon odjechaliśmy z parkingu. 
Mimo iż nie znamy się tak bardzo, ale wiem, że to ta, którą pragnę każdego dnia i nocy, o której myśle każdego ranka, gdy otwieram moje oczy. Myślę o Niej każdego wieczora, gdy gaszę światło. Myślę o Niej o każdej chwili, każdego dnia mojego życia. Jest w moim umyśle cały czas, to prawda.Kiedy Ją widze z mojej twarzy nie z chodzi mi uśmiech, dla Niej zrobię wszystko.


Przez całą podróż w tajemnicze mi miejsce, wspominaliśmy film, który przed moment widzieliśmy, śmialiśmy się tak, że łzy cisły mi się do oczu. Dobiegała godzina 21:00, a ja dalej nie wiedziałam gdzie jedziemy, nie chciałam pytać chłopaka, bo wiedziałam, że i tak mi nie powie. Dlatego spokojnie czekałam, aż dojedziemy na miejsce no, ale jak się mnie pytał, czy jestem głodna to pomyślałam, że jedziemy na jakąś pizze. Podjechaliśmy pod elegancką i chyba najdroższą restaurację w mieście.
-Justin, ale jedźmy na jakąś pizze czy coś, tu jest tak elegancko i drogo- nie chciałam Go urazić w jakiś sposób. Nie lubiłam jadać w takich restauracjach, bo ja zawsze mam takiego pecha, że jak jem to się ubrudzę, a tutaj w takiej restauracji je się z klasą.
-Jesteś ładnie ubrana, nie wypada tego zmarnować, spokojnie zarezerwowałem stolik na górze, więc nikt nas nie będzie widział- uśmiechnął się i otworzył mi drzwi.


Chłopak podszedł do kelnerki, która pokierowała nas do naszego stolika. faktycznie był na górze, stał tam tylko nasz stolik, nakryty był śnieżnym białym obrusem, czarne serwetki, talerze na przeciwko siebie, a dookoła było pełną świec i świeczek, w powietrzu było czuć zapach wanilii i cynamonu. 
Chłopak odsunął mi krzesło po czym sam zajął swoje miejsce, byłam zachwycona miejscem, z mojej twarzy nie schodził mi uśmiech. Rozglądałam się po mały pomieszczeniu było takie klimatyczne, romantyczne. 
-postarałeś się.- zameldowałam chłopakowi, który siedział na przeciwko mnie.
-dla Ciebie wszystko- zaanonsował, Jego oczy były przepełnione szczęściem, widziałam to.

Kelnerka przyniosła nam danie, które Justin już wcześniej zamówił, wyglądało pysznie miałam nadziej, że smakuje tak samo jak wygląda. Bez słowa delektowaliśmy się daniem, moje kupki smakowe przeżywają orgazm. Nie jadłam nigdy takiego dania nie jadłam. 

-jadałeś już tutaj?że wiesz co dobre, wiesz jaki stolik zamówić?
-tak, często się tu spotykamy z rodziną, a tata często spotyka się tutaj w sprawach biznesowych.-odpowiedział popijając wodę. Zdałam sobie sprawę,że tak naprawdę nie wiem nic o Jego rodzinach, nie wiedziałam czy wypada no, ale jak już wspomniał to chyba mogę, nie pewnie wykrztusiłam z siebie.
-a czym się zajmują Twoim rodzice?
-wiesz co tak naprawdę to nie lubię o tym rozmawiać, jeżeli Ci to nie przeszkadza to wolałbym porozmawiać o tym kiedy indziej.
-jasne nie ma problemu- odpowiedziałam opierając się o oparcie krzesła, danie mnie bardzo nasyciło. Kelnerka wzięła brudne naczynia, Bieber otworzył szampana, powoli nalał do szklanych kieliszków, wznieśliśmy toast, za miły wieczór. Kiedy popijaliśmy szampana,  steward przyniósł nam deser, były to lody, który kocham, trzy gałki czekoladowe, truskawkowe i waniliowe na nich była położona delikatnie bita śmietana i polewa toffi, obok na talerzu były owoce, w moim brzuch już nie było miejsca kompletnie na nic, ale kto by nie zjadła takich lodów. 



Po skończonej kolacji, steward przyniósł czarne pudełeczko. Justin otworzył zerknął na rachunek i włożył do pudełeczka pieniądze i oddała kelnerowi. Wstaliśmy od stołu i wolny krokiem kierowaliśmy się do wyjścia. 


Jest was coraz więcej co mnie bardzo cieszy, dziękuję za wejścia i komentarze ;))





2 komentarze:

  1. 18,18,18 !!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Niesamowite opowiadanie! Czekam na więcej !! <343333 Kocham Cie i Justina, zrobimy razem trojkat i bedziemy szczesliwi do konca zycia! Czekam na kontakt ;** <33434334333

    OdpowiedzUsuń