sobota, 16 listopada 2013

-16-

ROZDZIAŁ 16


Po śniadaniu z Justinem położyliśmy się jeszcze w łóżku, głowe położyłam na Jego nagim torsie czułam jak Jego klatka podnosi się w góre i w dół, czułam Jego bicie serca, Justin delikatnie koniuszkami swoich palcy głaskał mnie po plecach. To było miłe uczucie, czułam się w jakimś sensie ważna w Jego życiu, chociaż nie znaliśmy się dobrze. Dochodziła godzina 12:00 szybko podniosłam się z łóżka i pokierowałam się w stronę szafy, no własnie w co ja się mam ubrac, wygrzebałam leginsy w pawie oka, czarna bokserka i marynarka, udałam się w stronę łazienki, wzięłam szybko zimny orzeźwiający przysznic. Szybko się ubrałam, bo nie chciałam, żeby chłopak na mnie długo czekał o dziwo wyrobiłam się w niecałe 20 minut. ŁAŁ rekord pomyślałam, wyszłam z łazienki i zobaczyłam, że Justin też jest już ubrany, stał na środku pokoju i wyszczerzał do mnie te swoje bialutkie zęby.
-co się tak cieszysz?-zapytałam gapiąc się na Niego z szokowaną minąm
-a co uśmiechac się nie mogę? Idę do łazienki się ogarnąc, a Ty naszykuj dwa talerze, dziękuję- uśmiechnął się i wszedł do łazienki. Nie wiedziłam o co chodzi, ale jak powiedział tak zrobiłam, wyciągnęłam z szafki dwa talerze, położyłam je na stole i udałam się do swojego pokoju, dorwałam telefon i wykręciłam ponownie numer Leo, mimo iż z nią już rozmawiała jakieś dwie godz temu, ale dalej się o Nie gdzieś w środku bałam. Odebrała za pierwszy razem, Jej głos już nie był taki jak wcześniej już nie był zaspany wręcz przeciwnie była chyba z czegoś zadowolona.
-no cześc miałaś zadzwonic jak się ogarniesz, a z tego co słysze to chyba już się ogarnęłaś- mówiłam lekko zbulwersowana tym, że zapomniała mnie powiadomic, że jest wszystko okey.
-właśnie miałam teraz do Ciebie dzwoni, wyszłam z wanny dopiero, więc zrozum.
-no okey, i jak się dalej toczyła impreza, o której wróciłaś, opowiadaj- zaczęłam ją zasypywac pytaniami no, ale chciałam wiedziec co działo się później, czyli po całym tym zdarzeniu o którym tak bardzo chce zapomniec.
-cpun już nie wrócił, zabawa była okey, bawiliśmy się praktycznie do rana, Ryana około 5 zaczął wszystkich wypraszac, ale ja z Em zostałam, pozwolił nam, bo wie, że się z Tobą przyjaźnimy, ale spokojnie spałam z Em w gościnnym pokoju- mówiła. Idealnie wiedziała o co chce zapytac, wiec wcześcniej już sama mi powiedziała, ulżyło mi, że nic się im nie stało.
-a Ty jak się czujesz?-
-teraz już dobrze-ciężko przeszło mi to przez gardło, ale wydusiłam to z siebie, nie chciałam żeby się dodatkowo o mnie martwiła. I w tym samym czasie gdy rozmowała toczyła się z Leo, Justin niczego nie świadomy, że rozmawiam przez telefon, wychodząc z łazienki na cały głos krzyknął "PIZZE ZAMÓWIŁEM" to ładnie to teraz Leo usłyszy, że jest ze mną jakiś facet i zacznie wypytawac kto to. Justin widząc, że rozmawiam przez komórkę stanął w drzwiach tak jakby Go zamurowało. W sumie nic się nie stało, chciałam powiedziec o tym dziewczyną, ale nie w taki sposób.
-kto to tak krzyczy?-ciekawa zapytała
-kolega, pogadamy później muszę kończyc-szybko zakończyłam rozmowe, podeszłam do Biebsa i z całych sił uderzyłam Go w ramię, ale chyba nic nie poczuł, za to ja poczułam jak ręka mi pulsuje z bólu.On w dodatku się cwaniacko uśmiechnął po czym dodał.
-spokojnie naucze Cię jak dobrze bic- mówiąc to śmiał się, ja tylko pokiwałam głową i udałam się do kuchni.
-przepraszam Zoe, zaczął iśc za mną i co chwile powtarzał "przepraszam".
-zobaczysz kiedyś Ci tak przyłoże, że zapamiętasz tę pięśc do końca życia- wystawiłam pięśc do Jego twarzy i pewna siebie to powiedziałam, On tylko pokiwał głową na znak, że kapuje. - a tak wgl to o co chodzi z tymi talerzami?-zapytałam wskazując na stół.
-no wiesz dochodzi 12:00 czyli pora obiadowa, więc zamówiłem pizze, lubisz?
-no baa, zależy też jaką, ale lubię praktycznie każdą. - w tym momencie usłyszeliśmy dzwonek do drzwi, Justin poszedł otworzył, to facet od pizzy, zapłacił i wrócił do kuchni. Pizza była ciepła, a zapach był intensywny. Usiedliśmy ponownie do stołu i zaczeliśmy się delektowac.
Po zjedzeniu Justin zaczął się zbierac, umówiliśmy się do kina na godzinę 18, przyjedzie po mnie, troche się zdziwiłam jak powiedział PRZYJADE, ale pomyślałam, że może się przejęzyczył. Pożegnaliśmy się tuląc się do siebie, nawciągałam się jeszcze Jego perfumu był taki specyficzny.

Przez reszte dnia obijałam, nic szczególnego nie robiłam, troche posprzątałam, bo dziś wieczorem wracają rodzice, nawet nie widziałam kiedy ten czas zleciał. Mój wzrok padł na wiszący na ścianie zegarek była to kładnie 17:15, no super ja to mam zajebiste wyczucie czasu. Szybko pognałam do szafy, na wyjście do kina to chyba coś luźnego, czarne jeansy, biała mgielka z motywem czarnych jaskółek, była elegancka, ale też lużna, zrobiłam lekki make-up, do torebki wpakowałam potrzebne życzy, dochodziło za piętnaście, miałam jeszcze czas na ostatnie poprawki, usłyszałam dzwonek mojego telefonu.
*od Justina*
już jadę, powoli się szykuj, do zobaczenia ;*

Na nogi nałożyłam czarne szpilki, czarny płaszczyk, usłyszałam dzwonek do drzwi, podeszłam do drzwi. Był ubrany podobnie jak ja czyli połączenie elegancji i luzu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz