środa, 20 listopada 2013

-19-


ROZDZIAŁ 19



W szkole lekcje ciągły się tak jakby nigdy nie chciały się skończyć. Dobrze, że wczoraj akurat powtórzyłam sobie trochę materiału, bo dziś pan z marketingu mnie zapytał, przy Nim nawet jak nic nie umiesz i mówisz masło maślane to i tak dostaniesz dobrą ocenę. Nie widziałam dzisiaj Justina w szkole, martwiłam się trochę o Niego.Nie wiedziałam gdzie mieszka, nie miałam Jego numeru telefonu, zawsze dogadywaliśmy się przez portale społecznościowe. Snułam się po korytarzach, nie wiedząc co mam zrobić. 
-Co jest Zoe? Chodzisz dzisiaj po tej szkole jak cień- zapytała Leo, nie wiedziałam czy mam Jej to powiedzieć, że Justina w szkole nie ma i taka jestem, ale to moja przyjaciółka, więc powinna zroumieć.
-No, bo no w szkole nie ma Justina i tak trochę się o Niego boje- odrzekłam, mój wzrok był taki pusty
-To na co czekasz, napisz do Niego zadzwoń, bo jeśli tego nie zrobisz to będziesz w kropce i będziesz się zamartwiać- położyła swoją dłoń na moim barku i przytuliła mnie. 

Tak, ale jak ja to mam zrobić, jak nie mam od Niego numeru.
- Nie mam jak się z Nim skontaktować, nie mam Jego numeru i nie wiem gdzie mieszka.
- Chodź za mną mam pomysł - uśmiechnęła się do mnie i pociągnęła mnie za rękę. 
Szybkim krokiem mijałyśmy ludzi na korytarzu, nie miałam pojęcia gdzie mnie ciągnie. Wyszłyśmy na zewnątrz na boisko do koszykówki, stała tam grupka jakiś kolesi, zaraz mieli wchodzi na boisko, ale Leo na Nich krzyknęła. Momentalnie wszystkie spojrzenia skierowały się na nas. Lekko zesztywniałam, bo to było dziwne, ale przyjaciółka bez wahania do Nich podeszła, zrobiłam tak samo. Nie znała ich, a bez problemu do Nich podeszła i zagadała, za tą Ja podziwiałam i chyba temu się przyjaźnię, bo zawsze jak coś trzeba od nieznajomych to idzie Leo. 
-Cześć chłopaki, nazywam się Leo, to jest moja przyjaciółka Zoe- mówiła, ale jeden z koszykarzy Jej przerwał
- Czy to Zoe Jame? Dziewczyna, z którą spotyka się nasz przyjaciel Justin ? - chłopak zrobiłam lekko zdzwioną minę.
- Ta..tak to ja- podeszłam do Nich niepewnym krokiem, nie wiedziałam co jest grane.
Chłopaki zaczeli mi się przedstawiać, przytulać mnie, ale ja i tak nie wiedziałam o co chodzi. Leo znikła mi z pola widzenia, a to temu, że koszykarze byli dość wysocy. 
-Ale o co chodzi? Bo tak nie za bardzo czaje? - zapytałam chłopaków poprawiając sobie włosy, które zdewastowali mi.
-Fajnie Cię w końcu wiedzieć, bo wiesz Justin gada o Tobie jak katarynka- zaczeli mi tłumaczyć. Moje policzki od razu przybrały różowych wypieków.No to teraz tylko trzeba wziąść od Nich numer, bo taki zamiar miała Leo prowadzą mnie tutaj. Bałam się ich reakcji, bo teraz mnie tu tak przytulają, a ja przychodze do Nich by wziąść numer od Justina.

-A co Cię tak wgl tutaj sprowadza? - zapytał jeden z chłopaków, był najwyższy, dostrzegła tylko na Jego twarzy piegi.
-Przyszłam się zapytać czy dacie mi numer Justina?-zapytałam wpatrując się w swoje czarne trampki.

- Spotykasz się z Nim, a nie masz Jego numeru ?
- Tak jakoś wyszło, dacie- rzuciłam wzrok na jednego z koszykarzy.
Byli na tyle mili, ze szybko mi podali numer, zapisałam Go sobie i odeszłyśmy. Jeszcze tylko odwróciłam się szybko na pięcie i wykrzyczałam : "Nie mówcie mu, że brałam od was Jego numer", usłyszałam tylko "spoko". Podziękowałam Leo za to,że wpadła na taki pomysł, żwawym krokiem poszłyśmy na ostatnią lekcję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz