No to mamy długo wyczekiwany weekend. Z Justinem od naszego ostatnie spotkania się nie widziałam, w szkole nuda jak to na początku, ale pani z niemieckiego już zadała nam sprawdzian, abyśmy sobie przypomnieli co było przed wakacjami. No super ja tu chce się wyspac, a tu jeb sprawdzian no okey, dam rade w końcu nazywam się z Zoe, która z wszystkim da rade, no oczywiście nie chodzi tu o nauke, w tym zawsze byłam i będę kiepska. Obudziła mnie mama, która weszła mnie oznajmic, ze za 5 min zaczyna odkurzac, co oznaczalo jedno. Musze wstac i poogarniac troche pokoj, tez tak zrobilam, ogolnie to ja utrzymuje porządek w pokoju, nie lubię bałaganu, bo zawsze może ktoś nie zapowiedzianie przyjśc i co wtedy ? To co miałam posprzątac to to posprzątałam, weszłam do kuchni, wszyscy już dawno wstali, już po śniadaniu, ubrani, a ja w piżamie ledwo co z łóżka wyszłam no,ale takie są moje weekendy. Podeszłam do czajnika, by zaparzyc sobie kawy i patrze sie i jest juz 13:25 na cały głoś krzyknęłam "COOOO" tata krzywo się na mnie popatrzyła, mama nie słyszała, Katie zaczęła się śmiac,a brata nie było był sobie na treningu, hah myśli, że grac umie, zostawię to bez komentarza.Zaparzyłam sobie kawe, jakieś kanapki zrobiłam i kierowałam się do swojego pokoju. Usiadłam wygodnie na krześle i zadzwoniłam do Emmy czy idzie dziś na impreze do Ryana.Oczywiście, że idzie, Ona i nie iśc na impreze niedorzeczne, nawet gdy ma 39 stopni gorączki to jest królowaą parkietu. Jeszcze zadzwonie do Leo.
-częśc kochanie- powiedziałam z lekkim zmęczeniem
-cześc, co Ty taka zaspana?
-a wiesz dopiero co wstałam, ale dzwonie do Ciebie w innej sprawie- mówiłam
-a w jakiej ?
- dzwonie by zapytac sie czy idziesz dzis na ta impereze do Ryana ?
-pytasz, a wiesz, jak można do takiego ciacha nie iśc? no ja sie pytam, pewnie, że idę, będę u Ciebie o 19 to się zaczniemy szykowac,okey?
- dobra czekam, napisze też Em, że się spotykamy u mnie, do zobaczenie- powiedziałam i się rozłączyłam.Jedząc kanapki myślałam w co ja się ubiorę, trzeba by się przejśc na jakis zakupy, może Kat się ze mną przejdzie. Szłam w kierunku Jej pokoju, lekko zapukałam i pchnęłam drzwi, można? - zapytałam wychylając głowe w Jej kierunku
-jasne wchodź-odrzekła tak wesoła, to było aż dzwine, coś musiało się dziac, bo nigdy nie była do mnie taka miła.
-mam pytanie, nie przeszłabyś się ze mną teraz zaraz na zakupy, bo idę na impeze i coś bym sobie nowego kupiła-zapytałam
-miałam o to samo Cie pytać, ale ja wybieram się dziś na urodziny
-dobra to za 30 min, okey ?
-okey.
Szybko pognałam do swojego pokoju, wyciągnęłam jakieś rzeczy, za oknem mocno świeciło słońce, wbiegłam do łazienki, szybki prysznic, make-up, włosy związałam w kucyka i ubrałam się w to :
Kiedy byłam już gotowa, zawołałam Kat żeby się pośpieszyła, Ona zawsze miała luźny styl, a dziś na miasto ubrała się w ładną spódniczkę, Ona mogła pozwolic sobie na jakiś top gdzie widac brzuch,gdybym miała takie też bym go pokazywała, wyglądała olśniewająco, chyba szła w konkretnym celu na te urodziny, zaśmiałam się sama do siebie. Równocześnie oznajmiłyśmy rodzicom, że wychodzimy na miasto i nie wiadomo kiedy bedziemy. Wypytawałya Kat do kogo i gdzie idzie na te urodziny, nie chciała mi powiedziec, nie wiem dlaczego, ale w Jej oczach widziałam błysk w oku, postanowiłyśmy, że na zakupy pojedziemy do Nutri, właśnie tak też znajduje się moja szkoła, znajduje się tam duża galeria, jest w czym wybierac, szłyśmy na przystanek, podziwiałam moja siostre, że na zakupy ubrała obcasy, ja bym nie dała rady latac po sklepach w takich butach, na takie wyjścia preferuje coś luźniejszego, weszłyśmy busa, praktycznie nikogo nie było, więc miałyśmy duży wybór gdzie siadamy. Przed zakupami postanowiłyśmy jeszcze wstąpic na kawe. Kupiłam sobie podwójną, bo czeka mnie wyzwanie zaraz czyli znalezinie czegoś odpowiedniego na impreze. Łaziłyśmy po sklepach już z jakieś wie godziny, a ja nic jeszcze sobie nie kupiłam masakra.. Siostra miała kupioną ładną koszulę i tyle.. Zrezygnowana już chciałam jechac do domu,ale siostra namówiła mnie jeszcze na kilka sklepów, znalazła dla mnie sukienkę mówiła, że ta jest idealna, nie potrzebuje innej, poszłam do przymierzalni, przymierzyc, siostra poszła jeszcze po jakieś dodatki, kiedy chciałam przesunąc kotare, która mnie zaslaniała, On tam stał, stał przede mna, nie mam pojęcia skąd się tam wziął, ujrzałam tylko jak na Jego twarzy pojawia się uśmiech.Nie wiedziałam o co tu chodzi, z Jego ust usłyszałam tylko "ładnie Ci w tej sukience" oczywiście na mojej twarzy pojawiły się wypieki..
DZIEKUJĘ!
DZIEKUJĘ!

słodziutkie to zakończenie ;)
OdpowiedzUsuń