*OCZAMI ZOE*
On zawsze tak magicznie wypowiada moje imię, gdy to mówi moje ciało mu ulega, na policzkach pojawiają się wypieki, których nie da się nie zauważyć, motylki w brzuch świrują, nogi robią się jak z waty. On doprowadza mnie do takiego uczucia, którego nigdy nie dostałam.
Spokojnie przekręciłam klucz w drzwiach i z lekka siłą pchnęłam je. O wszyscy w domu. Szybkim ruchem zrzuciłam buty gdzieś w kąt i poszła do swojego pokoju. Od razu się spakowała na jutro, bo rano ledwo się wyrabiam żeby się ogarnąć, a co dopiero jakbym jeszcze miała się pakować i takie tam. Wrzuciłam do torebki potrzebne mi zeszyty, podeszłam do szafy i naszykowałam sobie na jutro czyste ubrania. Z komody wyciągnęłam czystą bieliznę i kierowałam się w stronę łazienki.
- Zoe czekaj- krzyczy w niebo głosy siostra.
- co się tak drzesz, głucha nie jestem- wymamrotałam z lekkim oburzeniem
- czy Ty się spotykasz z tym kolesiem na którego lecą dosłownie wszystkie laski z naszej szkoły i nie tylko ?
- emm nie tzn tak , tak jakby spotkaliśmy się raz, a skąd wgl wiesz, że się spotkaliśmy- odrzekłam
-po pierwsze teraz sama się przyznałaś, a po drugie widzieli was.
- kto nas wiedział, gdzie ? co o jak ? - moje uszy nie dopuszczały do siebie takiej informacji, że ktoś mógł nas wiedzieć, w sumie to nic złego, ale jednak obawiałam się jutrzejszego dnia w szkole, bo wiedziałam,że będę wytykana palcami, że to ja.
-jakaś dziewczyna was widziała, tylko jest mały problem, bo Ona strasznie leci na Jusa, On nie wiem o Jej istnieniu, ale Ona sądzi, że jest najładniejsza i takie tam i za wszelką cene chce być z Justinem.
- o cholera, dzięki-
Patrzyłam w lustro i momentami sama siebie nie nawidziałam. Co ja robię. Odkręciłam kurki zaczęłam wlewać mój ulubiony żel pod prysznic, ubrania wrzuciłam do kosza na pranie, wygodnie usadowiłam się w wannie myślałam o jutrzejszym dniu co to będzie, ale z po chwili dotarło do mnie, że tak naprawdę nic nie zrobiłam spotkałam się z chłopakiem, ale to On chciał, ja się tylko zgodziłam. To, że ludzie będą w szkole na mój temat gadać jakoś mnie nie przyjęło zbytnio.Walczę z nienawiścią i ściemą, zawieszony, między niebem, a ziemią. Tak to Ty, zagubiona w sobie już od dawna, sama nie wiem, która strona mojego życia jest poprawna.I znów moje myśli nie widzą co mają ze sobą robić, podobnie jest teraz ze mną.
Wyszłam z wanny, mokre ciało owinęłam fioletowym mięciutkim ręcznikiem. usłyszałam głos mamy, która woła wszystkich na kolację, ubrałam się w jakieś dresy i luźno koszulkę i kierowałam się do kuchnie. W spokoju zjedliśmy, z siostrą posprzątałyśmy po kolacji, wygodnie ułożyłam się w swoim łóżku.
Awww jest was coraz więcej, komentarze motywują mnie do dalszego pisania, dziękuję ;*
Świetne czekam na dalsze!
OdpowiedzUsuń