ROZDZIAŁ 1
1 września czyli pierwszy dzień szkoły. Leżałam i w momencie podparłam się łokciem, a drugą ręką przetarłam oczy i sama do siebie powiedziałam : Zoe witaj w drugiej klasie. Aż mnie zmroziło, bo pierwszy rok był ciężki chodzi mi o naukę, nie szło mi najlepiej .. Kątem oka zerkłam na zegarek 7:00 miał jeszcze dużo czasu, bo rozpoczęcie roku miałam na godzinę 10:00. Jeszcze na moment położyłam się i sobie wspominałam, lubię tak czasem, wtedy bardzo dużo myślę nad sobą, nad życiem. Pamiętam jak rok temu zaczynałam naukę w tej szkole.Bardzo się bałam, nikogo nie znałam, jeszcze się dowiedziałam, że w klasie będą same dziewczyny, czujesz to 30 dziewczyn razem przez 4 lata? Ale już po miesiącu zmieniłam o nich zdanie, tzn wcześniej go nie miałam tylko wiedziałam, że będziemy się na siebie krzywo patrzyć, obgadywać co która ma, jak się ubrałam i wgl. Ale nie było tak co mnie bardzo cieszy. Poznała dwie niesamowite dziewczyny Lea i Emma. Może nie od razu złapałyśmy dobry kontakt, ale po czasie było super. Wygrzebałam się z łóżka i poszłam do salonu.
-Dzień dobry- wymamrotałam po cichu.
-Cześć- usłyszałam głos Katie(siostra).
-Gdzie reszta?- zapytałam idąc do kuchni.
-Tata w pracy, mama w sklepie, Alan(brat) jeszcze śpi- odrzekła popijając herbatę.
Zrobiłam sobie śniadanie usiadłam przy stole i się zaczęło wypytywanie mojej siostry o wczoraj.
A,bo wczoraj była domówka u kumpla na zakończenie wakacji, mieszkanie było średniej wielkości, a ludzi było z każdą godziną coraz więcej haha miało być nas tylko dwadzieścia, wyszło inaczej,no ale impreza była udana.
-Jak się bawiłaś wczoraj na domówce?- spytała z ciekawością Katie
-No jak to na domówce, miliard osób, alkohol lał się litrami, taniec, krzyki.
-Poznałaś kogoś ciekawego i nie chodzi mi o jakieś laski tylko o faceta- odrzekła z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Em.. Hm.. No tak jakby.
-Jak można poznać kogoś tak jakby? - zapytała z dziwną miną
-Bo to była dziwne, tańczyłam z dziewczynami, było tam duszno, więc wyszłam na balkon zaczerpnąć świeżego powietrza.Na balkonie nikogo nie było,oprócz Jego. Był ubrany w białą koszulkę, jeansowy bezrękawnik, czarne spodnie, i białe buty.
-I?- męczyła mnie siostra tymi pytaniami.
-No właśnie nic, ale widziałam Jego rysy twarzy takie męskie, a Jego oczy, takie czekoladowe.-mówiłam
-Jak ma na imię?- pytała Katie z ciekawością
-Justin- odpowiedziałam
-Justin- odpowiedziałam
-Justin- odeszłam od stołu i poszłam się szykować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz