czwartek, 28 listopada 2013

-22-

ROZDZIAŁ 22



Obudziłam się lekko zdezorientowana, bo zrozumiałam, że przez przypadek zasnęłam u Justina. Przetarłam oczy, rozejrzałam się dookoła, nikogo nie było. W szybkim  tempie wygrzebałam się z łóżka, zerknęłam do każdego pomieszczenia w sypialni Justina, ale nigdzie Go nie było, wyszłam po ciuchu z sypialni, usłyszałam tylko jak ktoś ksząta się po kuchni i nuci piosenkę, która aktualnie leciała w radiu. Żwawo zeszłam po schodach na dół, stanęłam w framugach drzwi do kuchni, przyglądałam się chłopakowi tak przez chwilę do póki się nie zorientował, że tam stoje. 
-cześć kochanie- wypowiedział z uśmiechem na twarzy, podchodząc do mnie i całując mnie w czoło. 

Czy On do mnie powiedział kochanie? Czy ja o czymś nie wiem? Moje myśli biły się ze sobą z sekundy na sekundę jak tylko pomyślałam o tym 'cześć kochanie'. Jednym słowem zmroziło mnie, speszona podeszłam do kuchennego blatu i usiadłam na krześle.
-cześć- odrzekłam wpatrując się co robi. I znów nie chciał mi nic powiedzieć co robi. On lubi się droczyć, ale przyjdzie i taki czas, gdy ja się będę droczyć z Nim. Pomyślałam i wtedy moje oczy rozpromieniały.
-i jak się spało?
-wygodne masz łóżko.
-wiem to, kawy czy herbaty pani sobie życzy ? - rzucił, wpatrując się we mnie 
-podwójnej kawy, a tak wgl to która jest godzina?
-7:50.
- o matko, a szkoła, wgl moi rodzice nic nie wiedzą, z pewnością się o mnie martwią, że nie wróciłam na noc- szybko zerwałam się z krzesła, chwytając się za rozczochrane włosy
-spokojnie, wieczorem pozwoliłem napisać sobie do Katie, że śpisz u mnie.Ale wiedziałem, że rodzice będą się Jej wypytywać gdzie jesteś, więc powiedziałem Jej, że jak co śpisz u Em, zgodziła się na ten układ, a dziś zrobisz sobie wagary- odparła, nakładając nalesniki na talerz.
-spryciarz z Ciebie, uu naleśniki- w tamtym momencie, gdy Justin podsunął mi pod nos przyszne nalesniki, nie przejmowałam się, że nie będzie mnie dziś w szkole czy cokolwiek. 
Po śniadaniu, pozmywałam naczynia, chciałam się dowiedzieć dlaczego Justin mieszka tutaj sam, gdzie są Jego rodzice i jak mu się tak żyje, wiedział, że nie mogę tak bezpośrednio, ale inaczej chyba nie szło. Zaparzyłam ciepłej herbaty i obaj usiedliśmy w salonie na skórzanej sofie.
-Justin, przepraszam, że zapytam tak wprost, ale dlaczego mieszkasz tutaj sam, bez rodziców-przyglądałam mu się z uwagą, po Jego twarzy można było wywnioskować, że nie chce o tym rozmawiać, coś musiało się stać, bo nagle z wesołego faceta Jego twarz stała się kamienna, poważna.- nienalegam, nie chcesz nie musisz mówić.
-wiesz Zoe jak już jesteśmy przy tym to Ci opowiem, w końcu jesteś dla mnie kimś, więcej niż koleżanką ze szkolnego korytarzu. Czuję, że mogę Ci zaufać, mogę powiedzieć Ci o wszystkim, a jednocześnie czuć się swobodnie i przede wszystkim sobą. Moja mama nie żyję, zmarła kiedy miałem 2 lata, nie pamiętaj Jej, z tego co mi tata mówi to była najszczęśliwszą osobą jaką znał, nie przejmowała się krytyką tylko wyciągała z niej wnioski. Była osobą wesołą, charyzmatyczną, ale umiała też postawić na swoim, zmarła na raka. Lekarze wykryli u Niej go jak była już ze mną w ciąży, mówili Jej, że mnie nie donosi albo, że jak urodzi to ja będę powaznie chory, a Ona uprze. Na szczęście ciąże donosiła do końca, jak widzisz jestem cały i zdrowy, mama walczyła przez dwa lata, ale nie miała już sił.
-Justin jeżeli nie jesteś w stanie to nie kończ- podeszłam do Niego, usiadła tuż obok Niego i mocno Go przytuliłam
-tata zaś .. eh, rok po śmierci mamy wyprowadził się do Australii, tam ma swoją dużą korporacje, widujemy się może jakieś cztery razy do roku, wyjechał, a mnie zostawił u babci, opiekował się mną przez 15 lat, dopóki nie osiągnąłem pełnoletności. Ten dom wybudowali moi rodzice RAZEM, tata opłaca dom i przysyła mi kasę, ale to i tak nic nie zmieni, nie wybaczę mu tego, że mnie zostawił, że widujemy się kiedy ja mam wakacje, albo gdy On ma coś do załatwienia w Europie .. - z żalem mi o tym mówił, czułam jaki gniew ma do swojego ojca. Mocno Go przytuliłam, On zaś siedział w bez ruchu, wiedział jak cierpi, otworzył się tak przedemną, a ja nie wiedziałam jak mogę mu pomóc, byłam bezbronna. Siedzieliśmy tak przez jakieś 15 minut, Justin otrząsnął się, napił się łyka zimnej już herbaty i spojrzał na mnie.
-a Twoi rodzice?-
-moi? hmm no też nie ciekawie.. -zaczęłam, usiadłam wygodnie - tata pracuje praktycznie dwadzieścia cztery godzinny na dobę, praktycznie Go nie widuje, a mama po przejściach, pracuje na pół etatu w szpitalu- odpowiedziałam. 

Gdy zorientowaliśmy się, że rozmawiamy już z jakieś dwie godzinny, prędko zebraliśmy się z kanapy, pobiegłam do sypialni chłopaka, zaścieliłam łóżko, nakryłam go białą płachtą, w łazience niestety nie było żadnych kosmetyków, więc byłam zmuszona do ubrania tego co miałam wczoraj na sobie, twarz przemyłam zimną wodą.



ZAPRASZAM DO KOMENTOWANIA <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz