niedziela, 15 grudnia 2013

-25-


ROZDZIAŁ 25


Miłość i erotyzm są niezwykle różnobarwne, każda kultura ma inny kolor, ciepło i klimat miłości.

W zimną popołudniową niedzielę siedziałam na kanapie z kubkiem ciepłej czekolady, uznałam, że w ten dzień nigdzie się nie wybieram, bo pogoda za oknem kiepska.. Rodzice z Alanem pojechali do rodziców, a Kat siedziała w pokoju. Nie miałam dzisiaj ochoty z NIKIM rozmawiać, nie wiem dlaczego może to przez tą pogodę? Sama nie wiem..
Patrzyłam co chwilę na moment czy nie mam żadnej wiadomości od Justina, bądź kogokolwiek, ale cisza, troszkę się niepokoiłam o Jusa, zero znaków życia, a może On czeka aż ja się odezwę?  To by było dziwne, bo ja czekam aż On się pierwszy odezwę. Ale przełamałam lody i napisałam pierwsza "cześć kochanie, czy coś się dzieje" wystukałam na telefonie. Jaka każda dziewczyna miałam czarny scenariusz przed oczami, bo jeżeli chłopak nie odzywa się kilka dni, to jest coś nie tak, gdyby był chory - napisał, zadzwonił by, a telefon milczał. Wiedziałam, że musiało się coś stać.
Po upływie kilkunastu minut w końcu doczekałam się odpowiedzi na mojego esemesa "otwórz mi drzwi" zdziwił mnie ten sms, ale szybciutko podbiegłam do drzwi i bez wahania otworzyłam drzwi. To co zobaczyłam, nie do wiary, przed mną stał Justin, nie widziałam Go, bo jedynie co widziałam to ogromnego misia z dużą kokardą. Był taki uroczy, z zachwytu aż się popłakałam.Przytuliłam mocno misia i jednocześnie próbowała przytulić Justina, ale tak się nie dało, wzięłam misia, który był większy ode mnie, położyłam go na szafce w przedpokoju, a sama wskoczyłam na mojego chłopaka, obwieszając się mu na szyji i mocno Go przytulać. Co drugie słowa było 'dziękuję', chłopaka tylko wpatrywał się we mnie i widział to moje szczęście w oczach. Głupi miś, a może tyle zamieszania zrobić, coś nieprawdopodobnego.Gdy już zeszłam z Justina dając mu zaczerpnąć powietrza, gestem ręki zaprosiłam Go do środka. Byłam ubrana w jakiś stary dres, włosy spięte w kucyka, nie wypadało być ubranym tak przy chłopakowi, ale nie miałam pojęcia, że przyjdzie, gdyby wiedziała to bym się ogarnęła. Justin odwiesił kurtkę w przedpokoju, buty ułożył pod szafką, ja niezdarnie chwyciłam miśka i wszyscy w trójkę weszliśmy do mnie do pokoju. Tak.Dziś jest pierwszy raz kiedy jest u mnie. Ciekawiło mnie z jakiej okazji podarował mi tego wielkiego miśka. 
-a z jakiej to okazji kupiłeś mi miśka? - zaciekawiona pytałam. kładąc miśka na łóżko.
-naprawdę Mel nie wiesz dlaczego? - był zszokowany moim pytaniem.. 
Podszedł do mnie  objął mnie w pasie i podniósł mnie do góry,tym razem ja byłam od Niego wyższa i ja patrzyłam na Niego z góry. Nawet fajnie tak wiedzieć kogoś z góry - pomyślałam, ale i tak wolę jak On patrzy się tak na mnie. Gdy Justin podniosły mnie zaczął krzyczeć "wszystkiego najlepszego kochanie"!.
A no tak dziś trzynasty listopada, dziś obchodzę siedemnaste urodziny, dziwne, ale naprawdę o tym zapomniałam, zresztą jak moja cała rodzina .. Byłam mile zaskoczona, że Bieber pamięta kiedy mam urodziny, bo ja nie mam kompletnie pamięci do dat, jak widać, nawet zapomniałam kiedy JA się urodziłam, a co dopiero mam zapamiętać kiedy inni się urodzili.
-a co Ty w piżamie robisz, ubieraj się, ale to już! - nie chciałam nawet się mu przeciwstawić, więc grzecznie chłopaka przeprosiłam i szybko udałam się do łazienki pod prysznic.

Do pokoju weszła Kat, nie wiedziała, że mam gościa więc nie pukał, Justin siedział na łóżku wpatrując się w miśka, którego mi podarował. 
-yy .. cześć - odrzekła, biorąc książkę z półki, kóra wisiała nad biurkiem.
Chłopak szybkim ruchem podniósł się z łóżka i podał rękę dziewczynie.
-cześć Justin, a Ty Kat? - dodał, uśmiechając się
-tak, miło Cię poznać, przepraszam,ale idę dalej się uczyć, rozumiesz szkoła, sprawdziany.. - .. mówiła szukając potrzebnych Jej materiałów do nauki
-mnie również, a z czego masz sprawdzian może pomogę ? 
-haha jeżeli rozumiesz perfekcyjnie język angielski to przyjmę propozycję - z niewinną miną odpowiedziała.
-ahh lubię angielski i rozumiem go świetnie, więc mamy jeszcze z  jakieś 40 min, bo wiesz niż Zoe się wyszykuje troche minie - mówił z cwaniackim usmiechem - to coś Ci wytłumaczę, możemy tak zrobić?
-o dziękuję, skoczę po książki do pokoju i do dzieła - Kat szybko pobiegła do pokoju po materiały, usiadła na krześle od siostry przy biurku, Justin stał obok Niej, ale dziewczyna nie była Nim zainteresowana, bo wiedział, że to chłopak Jej siostry, a Jus tylko pomaga Jej zrozumieć angielski. To tyle.

Rozebrałam się z ubrań, które wrzuciłam do kosza na brudne rzeczy, stała naga przed lustrem i wpatrywałm się w swoje ciało, a w szczególności w swoje uda, ni były gruby, był proporcjonalne, alt to co na nich się znajdywało, to było złe, ale w ten sposób uciekam od problemów, rzeczywistości!

Żyjmy dalej i starajmy się nie myśleć o smut­ku. Życie jest tak krótkie, nie zmar­nujmy go! Nie raz będziemy cier­pieć, ale nig­dy nie za­pomi­naj­my o tym, że to właśnie dzięki trud­nym chwi­lom w naszym życiu, umiemy dos­trzec i cie­szyć się szczęściem. 

Nałożyłam na gąbkę ulubiony żel pod prysznic, i nałożyłam Go na swoje zmęczone ciało. Włosy umyłam. Spłukałam wszystko ciepła wodą, było tak idealnie. Owinęłam się ręcznikiem, nałożyłam delikatny make-up i wyszłam z łazienki.Udałam się w kierunku swojego pokoju, słyszałam jak Justin mówi płynnie po angielsku, ale z kim On tak rozmawia i z Kat? Po cichu weszłam do pokoju, no tak ja jestem cieńka z angola tak samo jak i siostra, a coś wspominała, że we wtorek ma sprawdzian i woli już się dziś pouczyć, a Justin Jej tłumaczył, no nic dziwnego jak tate ma w Australi i praktycznie rozmawia z nim w tym języku, więc musi dobrze go znać i rozumieć.Podeszłam do szafy, ale mój wzrok przykuły ubrania na łóżku, było to ładny zestaw, ale to nie były moje ubrania, a więc kogo to ?
-ej! czyje są te ubrania? - przerwałam im lekcje i rzuciłam wzrok na leżace ubrania. 
Kat i Justin odwrócili się w moją stronę. 
-Kat to Twoje?
Zaprzeczyła tylko ruchem głowy.
- Justin? to Ty tu przyniosłeś, bo raczej z nieba nie spadły.
-no tak, kupiłem Ci to i masz się dziś w to ubrać- uśmiechnął się do mnie szyderczo pokazują sowje bielusieńkie zęby, podszedł do mnie i pocałował mnie w czoło.
Zgarnęłam z łóżka ubrania, biżuterię i nawet buty. O wszystko zadbał. Uśmiechnęłam się sama do siebie i znów udałam się w kierunku łazienki, a On wrócili do dalszej nauki.

Ubrałam to co miałam ubrać, włosy wyprostowałam, ostatnie poprawki przed lustrem. Westchnęłam i wyszłam z łazienki.
-jestem gotowa- krzyknęłam, nakładając płaszcze.
-idę, nie krzycz- zobaczyłam jak chłopak pędzi do mnie.Kat wyszła za Nim.
-kiedy masz ten sprawdzian - tym razem pytanie padło do mojej siostry z ust Justina
Opierając się o ścianę siostra odrzekła, że we wtorek, na co Bieber szybko się wyprostował i dodał - to jutro przyjade i Cię douczę, tak, że sprawdzian napiszesz na 6!
-nie musisz, dam rade, od czego są ściągi
-nie,nie.. nie ma żadnych ściąg, widzisz ja w szkole też ściągałem wszystko co można było, i żałuję, bo musze się uczyć teraz angielsko, żeby dogadac się z ojcem.- dodał zapinając zamek od kurtki.
-no dobrze, dziekuję za chęci - Kat podeszła do Justina i podała mu rękę, ten zaś się do Niej przyulił i nic nie odpowiedział.
-ej.. bo jeszcze będę zazdrosna o moją siostrę - odrzekłam z szyderczym uśmieche, ciągnąc Justina za rękę.
-spokojne kochanie.
Bieber otworzył mi drzwi i wyszliśmy na klatkę schodową, byłam ciekawa gdzie Justin mnie zabiera, ale zbędny były moje pytanie, bo i i tak żadnej odpowiedzi nie uzyskałam, ani jej nie uzyskam, więc nie naciskałam.

Ciekawi co szykuje Justin w urodziny Zoe?
Jak można zapomnieć o SWOICH urodzinach? Jak widać jednak można :)

sobota, 7 grudnia 2013

-24-

ROZDZIAŁ 24


Pocałunek był taki magiczny, Jego usta takie delikatnie, czułam jak całuje mnie z lekkością i delikatnością. Za każdym razem gdy mnie całował czułam jak żołądek mi ściska, a w brzuchu rozpoczyna się trzecia wojna światowa, tego uczucia nie da się opisac. 
Nie docierało do mnie to, że ja, przeciętna dziewczyna, będę dziewczyną najprzystojniejszego faceta w mojej szkole jak i chyba w całym mieście. Kto by pomyślał? Tym bardziej, że nie szukałam drugiej połówki, nie szukał nikogo, ale ta perspektywa podoba mi się, bo jednak z czasem brakuje takiej osoby, do której możesz się przytulic,pocałowac, a co najwazniejsze masz z kim pogadac. 
Dopiliśmy szampana, byłam już totalnie wykończona tyle wrażeń w jeden wieczór to chyba jak dla mnie za dużo. Udałam się do łazienki, wzięłam długą ciepła kąpiel, rozkoszowałam się tą kąpielą, ale całkowicie zapomniałam, że MÓJ CHŁOPAK czeka na mnie obok w pokoju. Po dwudziesto minutowej kąpieli szybko się ogarnęłam i wtedy zorientowałam się, że nie mam tu piżamy. Byłam zmuszona by wyjść w samy hotelowym szlafroku. Wyszłam z łazienki, a Justina w pokoju nie było, chyba się wkurzył, że musiał na mnie tyle czekać, ale jak to mówią "jak kocha to poczeka" ale nie chciałam nawet tak myśleć. Usiadłam na skraju wielkiego łóżka, wpatrywałam się co dzieje się za oknem. Miasto już spało, nic dziwnego jak dochodzi godzina dwunasta w nocy, wiatr kołysał drzewa, księżyc świecił swoim światłem, był piękny jak to przy pęłni. Nagle usłyszałam jak ktoś puka do drzwi, żwawym krokiem podeszłam do drzwi, na siłam na klampke i lekko uchyliłam przy tym drzwi. Zobaczyłam wózek z przeróżnym przekąskami, a za wózkiem stał Justin. Zabawnie wyglądał z tym wózkiem,ale w sumie dobrze pomyślał, bo zaczynałam się robic głodna. Chłopak wjechał z wózkiem i po kolei mówił mi co gdzie jest, nie zrozumiałam żadnej z tych nazwa, ale to się w tym momencie nie liczyło, bo wszystko wyglądało tak pysznie, nawet krewetki, których nie znoszę. Nałożyłam sobie na talerz wszystkiego po trochu, chciałam wszystkiego spróbowac, bo na co dzień nie jadam takich przystawek, Justin wziął tylko krewetki, które zajęły mu cały talerz, widac uwielbiał je. 

Po skończonej kolacji, położyłam się do łózka, naprawdę byłam zmęczona i najedzona, nie zdołałam wszystkiego spróbowac, bo już po połowie konsumowania nie mogłam, chłopak musiał za mnie dojadac. Bieber posprzątał po naszej kolacji i poszedł do łazienki, a ja ułożyłam się wygodnie w łóżku.

*OCZAMI JUSTINA*
Zoe słodko wyglądała starając się wszystkiego spróbowac, nie dała rady wszystkiego, wiec musimy tu wrócic - pomyślałem.
Szybkim ruchem zrzuciłem z siebie ciuchy, obejrzałem się w lustrze, które widniało w łazience, i które zajmowało pół ściany i dostrzegłem podkrążone oczy, tak moje ciało domagało się porządnego odpoczynku, ale jak to się wyspac jak nie ma kiedy. Wszedłem pod prysznic, odkręciłem kurki, ciepłe kropelki wody idealnie odbijały się od mojego torsu, nie stety jak to w hotelu, mają jedynie do zaoferowania jakieś małe mydełka, więc szybko nawilżyłem nim ciało po czym spłukałem. Nie wycierając się na swoje biodra wsunęłem czarne bokserki, włosy przeczesałem tylko ręką. 
MOJA DZIEWCZYNA już zasnęł, spała tak słodko tak niewinnie, kilka kosmyków Jej miodowych włosów opadało na twarz, przykryta była po samą szyje, te kilka piegów na Jej zadartym nosie dodawało Jej niesamowitego uroko. Zgasiłem światło i położyłem się obok Zoe, odgarnąłem z Jej twarzy włosy, ucałowałem w czoło, a do ucha wyszeptałem 'dobranoc'.

Promyki słońca wtargiwały się przez zasłony, obróciłam się w stronę Justina, leniwie podniosłam zmęczone powieki, Justin wpatrywał się we mnie tymi swoimi czekoladowymi teńczówkami, Jego widok z rana to najlepszy widok, piękniejszy ten kiedy słońce wstaje. Na Jego twarzy widniał uśmiech, próbowałam zasnąc,ale bez efektu, byłam zmuszona do tego by już się obudzic,lecz nie miałam zamiaru wychodzic z łóżka bynajmniej nie teraz. 
-cześc kochanie- usłyszałam głos chłopaka leżącego obok mnie
-hey-odrzekłam leniwie, przecierając oczy
-jak się spało?-poczułam jak całuje mnie w policzko
-nawet dobrze, a Tobie jak?
-wyśmienicie, bo przy Tobie- na te słowa momentalnie pojawiły mi się rumieńce na policzkach 
-nie mam ochoty wychodzic z łóżka, więc nie wiem jak Ty, ale ja jeszcze poleże- chłopak tylko przytakną.

Ułożyłam się tak, że leżałam plecami do Justina, głowę schowałam gdzieś w poduszki. Usłyszałam jak dwudziestolatek rozmawia z kimś przez telefon i zamawia śniadanie. Mimo iż wczorajszego wieczoru się najadłam to i tak mój brzuch dawał o sobie znac. 
Bieber nałożył na siebie spodnie i koszulkę, bo wiedział, że zaraz obsługa hotelowa przyniesie to co zamówił. Odebrał od hostessy śniadanie, jak zawsze zostawił napiwek. Usłyszałam tylko "śniadaniee". Nie zwracałam na to większej uwagi, gdyż byłam zbyt zajęta tym, żeby jeszcze na moment zanużyc się w śnie, ale nie trwało to długo.
-Justin,prosze jeszcze 5 minut- odburknęłam zakrywając się kołdrą.
-wystygnie i będzie zła, że zimne- odrzekł. Czułam tylko jak zsuwa ze mnie kołdre. Nie nawidziałam tego jak mi ktoś tak robi. Poczułam zimnie powietrze. Żwawo wstałam i wytargałam z rąk chłopaka pościel.


DZIĘKUJĘ <3