sobota, 9 listopada 2013

-12-

ROZDZIAŁ 12


Nie wiedziałam co jest grane, po głowie krążyło mi coś czego nie umiałam nazwac.. Strach ? Ale przed czym lub przed kim.
- co Ty tutaj robisz?- zapytałam z lekkim wkurzeniem
-jestem na zakupach i zobaczyłem Cię to chyba nic strasznego ? - mówiąc to unosił swoje brwi i z cwaniackim uśmieszkiem.
-nie no nic się nie stało przecież- odrzekłam zakrywając się kotarą w celu przebrania się.
- a gdzie się wybierasz?-usłyszałam
-idziemy z dziewczynami na imprezy do kolegi.
-rozumiem,a do kogo ?
-nie będę Ci mówic i tak nie znasz.A Ty jesteś tu w celu kupienie? - zapytałam z lekkim uśmiechem na twarzy w sumie to cieszyłam się, że tu jest.
-również idę na imprezę,ale też Ci nie powiem gdzie, bo i tak nie znasz-wymamrotał
W pewnej chwili pomyślałam,że może idziemy na tą samą  imprezę,ale nie bankowo On idzie na jakąś dyskotekę, to w Jego stylu. Gdy już się przebrałam, odwiesiłam sukienkę na wieszaku i wyszłam z ,przymierzalni, siostra już przyszła, przyniosła jakieś bransoletki i buty na obcasie, podobały mi się.
-Kat to jest Justin,Justin to jest Kat- szybki gestem ręki wskazałam na to by podali sobie ręce i tak też zrobili. Wszyscy kierowaliśmy się do kasy, zapłaciłyśmy dośc sporo,ale raz na jakiś czas trzeba poszalec.
Nie spodziewanie Justin zaprosił nas na lody, w sumie czemu nie, po masakrycznej bieganinie po sklepach przez dwie godz to można iśc. W galerii znajdowało się stoisko z lodami, wybraliśmy sobie po jednej gałce, ja czekoladowe kocham czekoladowe, siostra jakieś truskawkowe, a Jus czekoladowe, przeznaczenie?

Zbliżała się godzina 19 dziewczyny zaraz powinny już tutaj byc, wiec szybko weszłam pod zimny prysznic, owinęłam się ręcznikiem, robiłam coś,ale myślami już byłam na imprezie. Nałożyłam na siebie nawilżający balsam do ciało, usłyszałam dzwonek do drzwi, wiedziałam, że to One, zawsze punktualne. Z wielkim wejściem weszły do mieszkania,grzecznie przywitały się z moimi rodzicami i ruszyły w kierunku mojego pokoju. Od razu wparowały do mojej szafy,ale ja wiedziałam, że zakładam sukienkę, którą dziś zakupiłam,nie pochwaliłam się dziewczyną, dopiero gdy będą już miec One gotowy strój to im pokaże. Nałożyłam na siebie sekswoną bieliznę, włosy rozpuściłam i doszłam do dziewczyn.
-opowiedz mi coś o Ryanie- z ciekawością zapytała Leo.
-ehh no nie wiem jak mam Go opisac, znamy się już bardzo długo traktuje Go jak swojego starszego brata,wiem, że mogę na Niego zawsze liczyc,a On na mnie, czasami gada głupoty, ale tylko wtedy kiedy już ma sporo w siebie wlane.-mówiłam. A zresztą sama się dziś przekonasz jaki jest.
-No w sumie racja to co dziewczyny wskakujemy w nasze ciuchy-wybuchnęła Leo skacząc z radości, tak naprawdę to nie wiem czemu skakała, tak już miała, gdy była podekscytowana czy coś w tym stylu zawsze skakała jak taka mała dziewczynka, która dostała wymarzoną lalkę. Leo ubierała się u mnie w pokoju, Em w łazience, a ja u Katie, zawsze tak robiłyśmy i na trzy cztery wychodziłyśmy z pokoi i się śmiałyśmy. Em postawiła na sukienkę w kwiatki, Leo na melonową spódnicę i biały top, a ja na małą niebieską :


Byłyśmy już gotowe do wyjścia jeszcze ostatnie poprawki i można już iśc, Em przyniosła szmpana, zawsze idąc pijamy coś, żeby na imprezie mniej wypic i zebyśmy już były w fajnym stanie. Do domu do Ryana miałyśmy jakieś 20 min drogi po nogach, więc otworzyłyśmy szampana i zaczęłyśmy go pic. A nasze motto na dobra zabawę jest "dob­ra im­pre­za to ta­ka, na której nie masz cza­su pop­ra­wić makijażu. "

1 komentarz: