ROZDZIAŁ 15
Promienie słońca mnie obudziły, ręką wymacała pod poduszką telefon, 15 nie odebranych połączeń od Em i Leo super pomyślałam. Dochodziła 10, Justin słodko spał. Wygrzebałam się z łóżka tak żeby Go nie obudzic, włosy spiełam w niechlujny kucyk. Wyszłam z pokoju cicho zamknęłam za sobą drzwi i udałam się do salon, wybrałam numer do Leo i oddzwoniłam,bałam się o Nią, bo w sumie zostawiłam Je tak same na imprezie, nie wiem jak wróciły no nic. Długo czekałam aż odbierze telefon, pomyślałam, że może jeszcze spac, zadzwoniłam drugi raz i w słuchawce usłyszałam zaspany głos przyjaciółki.
-halo?- Leo żyjesz
-pogięło Cię dzwonic tak rano? Żyje czemu miała bym nie życ?- odrzekła zaspanym głosem,ale znalazła siły by się zaśmiac
-no bo was tak zostawiłam, nie wiem jak i o której wróciłyście do domu i czy wgl do niego wróciłyście.
-zostałyśmy na noc u Ryana, Em śpi obok mnie, jesteśmy całe i zdrowe, a teraz daj mi spac, okey, zadzwonie jak sie ogarniemy-mówiła taki zmęczonym głosem, jakby zaraz miała umrzec.
-okey, pa.
Uspokoiłam się tą rozmową, założyłam kapcie na zmarznięte stopy i udałam się do kuchni, postawiłam wode na kawe i zabrałam się za robienie śniasłydania, dobrze, że rodzice zrobili zakupy. Otworzyłam lodówkę wyciągłam potrzebne produkty i zaczęłam gotowac, cicho włączyłam radio, lubię coś robic i przy tym słuchając muzyki. Pokroiłam cebule odziwo dziś przy niej nie płakałam, wrzuciłam na patelnie, troche boczku i jajka. Nagle usłyszałam jak ktoś odkaszluje próbując na siebie zwrócic uwagę, szybko na pięcie się odwróciłam, a w framugach drzwi zobaczyłam nie śpiącego już Justina, stał w samych bokserkach, oczy miał zaspane, włosy rozczochrane, mimo iż zawsze jest stylowo ubrany, a włosy ma idealnie postawione do góry to nawet w takim wydaniu mi się podobał. Jego klatka piersiowa była wyrzeźbiona, było widac każdy Jego mięsień. Stałam tak wpatrzona w Niego przez chwilę po czym zmieszana odwróciłam wzrok na patelnie na, której robiła się jajecznica.
-długo już tak stoisz?-zapytałam lekko przerażona, bo czasem sobie podśpiewuje i tak było też w tym przypadku, bałam się, że to usłyszał
-na tyle długo, by móc posłuchac jak śpiewasz- zaśmiał się przecierając oczy.
-upss.. siadaj zaraz będzie śniadanie.
-umiesz gotowac, śpiewasz ładnie idealny materiał na żonę- szyderczo się zaśmiał pokazują przy tym swoje równiutkie białe zęby
-przestań, jajecznice każdy umie zrobic, a spiewac to ja nie umiem- nałożyłam śniadanie na talerze, herbate nalałam do kubków. Siedzieliśmy na przeciwko siebie, bez słowa, mój brzuch warczał po mnie, więc zabrałam się za jedzenie, chłopak zrobił to samo.
-jak się czujesz?
-dobrze, wyspałam się pomimo iż w nocy zabierałeś mi kołdre, ale ogólnie jest okey.
-ja też się wyspałem, to wiesz jak było Ci zimno to było trzeba się przytulic-mowiąc to popatrzył mi w oczy, były takie czekoladowe, widziałam jak na Jego twarzy pojawia się uśmiech, wziął łyka herbaty i kontynuował- spotkamy się dziś? może jakieś kino?-zapytał
-no w sumie czemu nie, ale najpierw spotkam się z dziewczynami, ale później nie ma problemu. - wstałam odkładając naczynia do zmywarki, widziałam, że Justin już skończył to wzięłam od Niego naczynia i włożyłam do zmywarki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz