ROZDZIAŁ 24
Pocałunek był taki magiczny, Jego usta takie delikatnie, czułam jak całuje mnie z lekkością i delikatnością. Za każdym razem gdy mnie całował czułam jak żołądek mi ściska, a w brzuchu rozpoczyna się trzecia wojna światowa, tego uczucia nie da się opisac.
Nie docierało do mnie to, że ja, przeciętna dziewczyna, będę dziewczyną najprzystojniejszego faceta w mojej szkole jak i chyba w całym mieście. Kto by pomyślał? Tym bardziej, że nie szukałam drugiej połówki, nie szukał nikogo, ale ta perspektywa podoba mi się, bo jednak z czasem brakuje takiej osoby, do której możesz się przytulic,pocałowac, a co najwazniejsze masz z kim pogadac.
Dopiliśmy szampana, byłam już totalnie wykończona tyle wrażeń w jeden wieczór to chyba jak dla mnie za dużo. Udałam się do łazienki, wzięłam długą ciepła kąpiel, rozkoszowałam się tą kąpielą, ale całkowicie zapomniałam, że MÓJ CHŁOPAK czeka na mnie obok w pokoju. Po dwudziesto minutowej kąpieli szybko się ogarnęłam i wtedy zorientowałam się, że nie mam tu piżamy. Byłam zmuszona by wyjść w samy hotelowym szlafroku. Wyszłam z łazienki, a Justina w pokoju nie było, chyba się wkurzył, że musiał na mnie tyle czekać, ale jak to mówią "jak kocha to poczeka" ale nie chciałam nawet tak myśleć. Usiadłam na skraju wielkiego łóżka, wpatrywałam się co dzieje się za oknem. Miasto już spało, nic dziwnego jak dochodzi godzina dwunasta w nocy, wiatr kołysał drzewa, księżyc świecił swoim światłem, był piękny jak to przy pęłni. Nagle usłyszałam jak ktoś puka do drzwi, żwawym krokiem podeszłam do drzwi, na siłam na klampke i lekko uchyliłam przy tym drzwi. Zobaczyłam wózek z przeróżnym przekąskami, a za wózkiem stał Justin. Zabawnie wyglądał z tym wózkiem,ale w sumie dobrze pomyślał, bo zaczynałam się robic głodna. Chłopak wjechał z wózkiem i po kolei mówił mi co gdzie jest, nie zrozumiałam żadnej z tych nazwa, ale to się w tym momencie nie liczyło, bo wszystko wyglądało tak pysznie, nawet krewetki, których nie znoszę. Nałożyłam sobie na talerz wszystkiego po trochu, chciałam wszystkiego spróbowac, bo na co dzień nie jadam takich przystawek, Justin wziął tylko krewetki, które zajęły mu cały talerz, widac uwielbiał je.
Po skończonej kolacji, położyłam się do łózka, naprawdę byłam zmęczona i najedzona, nie zdołałam wszystkiego spróbowac, bo już po połowie konsumowania nie mogłam, chłopak musiał za mnie dojadac. Bieber posprzątał po naszej kolacji i poszedł do łazienki, a ja ułożyłam się wygodnie w łóżku.
*OCZAMI JUSTINA*
Zoe słodko wyglądała starając się wszystkiego spróbowac, nie dała rady wszystkiego, wiec musimy tu wrócic - pomyślałem.
Szybkim ruchem zrzuciłem z siebie ciuchy, obejrzałem się w lustrze, które widniało w łazience, i które zajmowało pół ściany i dostrzegłem podkrążone oczy, tak moje ciało domagało się porządnego odpoczynku, ale jak to się wyspac jak nie ma kiedy. Wszedłem pod prysznic, odkręciłem kurki, ciepłe kropelki wody idealnie odbijały się od mojego torsu, nie stety jak to w hotelu, mają jedynie do zaoferowania jakieś małe mydełka, więc szybko nawilżyłem nim ciało po czym spłukałem. Nie wycierając się na swoje biodra wsunęłem czarne bokserki, włosy przeczesałem tylko ręką.
MOJA DZIEWCZYNA już zasnęł, spała tak słodko tak niewinnie, kilka kosmyków Jej miodowych włosów opadało na twarz, przykryta była po samą szyje, te kilka piegów na Jej zadartym nosie dodawało Jej niesamowitego uroko. Zgasiłem światło i położyłem się obok Zoe, odgarnąłem z Jej twarzy włosy, ucałowałem w czoło, a do ucha wyszeptałem 'dobranoc'.
Promyki słońca wtargiwały się przez zasłony, obróciłam się w stronę Justina, leniwie podniosłam zmęczone powieki, Justin wpatrywał się we mnie tymi swoimi czekoladowymi teńczówkami, Jego widok z rana to najlepszy widok, piękniejszy ten kiedy słońce wstaje. Na Jego twarzy widniał uśmiech, próbowałam zasnąc,ale bez efektu, byłam zmuszona do tego by już się obudzic,lecz nie miałam zamiaru wychodzic z łóżka bynajmniej nie teraz.
-cześc kochanie- usłyszałam głos chłopaka leżącego obok mnie
-hey-odrzekłam leniwie, przecierając oczy
-jak się spało?-poczułam jak całuje mnie w policzko
-nawet dobrze, a Tobie jak?
-wyśmienicie, bo przy Tobie- na te słowa momentalnie pojawiły mi się rumieńce na policzkach
-nie mam ochoty wychodzic z łóżka, więc nie wiem jak Ty, ale ja jeszcze poleże- chłopak tylko przytakną.
Ułożyłam się tak, że leżałam plecami do Justina, głowę schowałam gdzieś w poduszki. Usłyszałam jak dwudziestolatek rozmawia z kimś przez telefon i zamawia śniadanie. Mimo iż wczorajszego wieczoru się najadłam to i tak mój brzuch dawał o sobie znac.
Bieber nałożył na siebie spodnie i koszulkę, bo wiedział, że zaraz obsługa hotelowa przyniesie to co zamówił. Odebrał od hostessy śniadanie, jak zawsze zostawił napiwek. Usłyszałam tylko "śniadaniee". Nie zwracałam na to większej uwagi, gdyż byłam zbyt zajęta tym, żeby jeszcze na moment zanużyc się w śnie, ale nie trwało to długo.
-Justin,prosze jeszcze 5 minut- odburknęłam zakrywając się kołdrą.
-wystygnie i będzie zła, że zimne- odrzekł. Czułam tylko jak zsuwa ze mnie kołdre. Nie nawidziałam tego jak mi ktoś tak robi. Poczułam zimnie powietrze. Żwawo wstałam i wytargałam z rąk chłopaka pościel.
DZIĘKUJĘ <3
Świetny. :) Czekam nn ;d
OdpowiedzUsuńZapraszam także do mnie ;) http://fanfaction-theroleswerereversedbaby.blogspot.com/
PS: Reklamuj bloga jeśli chcesz mieć więcej czytelników :P
PS2: I w ustawieniach bloga wyłącz weryfikacje obrazkową ;>
jaką weryfikację obrazkowaą? : >
OdpowiedzUsuń